Imię: Eric
Nazwisko: Cardiaz
Data urodzenia: 7.9.1997
Ocena: 8.5/12
Eric to dziewiętnastolatek o kruczoczarnych włosach i zielonych oczach. Był wysoki i chudy, a także umięśniony, co przyciągało uwagę kobiet. Miał wielką pewność siebie. Zawsze pomagał ludziom w potrzebie. Pracował jako sanitariusz w miejscowym szpitalu. Po pracy często wypadał do lasu, by napawać się pięknymi widokami. Trybutka z jego dystryktu-Pamela, była jego dobrą przyjaciółką. Smucili się, że muszą tam wyjechać i że jedno z nich zginie, ale nie poddawali się. Wyjeżdżając przysięgli sobie, że nie pozwolą, by drugie z nich zginęło.
Spotkanie ze stylistą już było za Ericiem. Jeszcze na chwilę zobaczył mentora, który powiedział mu, żeby biegł w stronę lasu i czekał na "syjamskim drzewie". Tam miał się spotkać z Pamelą, która miała pobiec po plecak i paczuszkę z jedzeniem. Wszedł do windy, która powoli jechała w górę. Adrenalina buzowała w nim, jak kilka lat wcześniej, gdy walczył z aligatorem. Pamiątką po tamtym zdarzeniu była blizna na klatce piersiowej. Na ekranie przewijały się liczby. Sekundy były jak minuty. Gdy na wyświetlaczu pojawiła się liczba "10" czas jakby się zatrzymał. Gdy zjawiło się zero, Eric na chwilę zamarł. Potem w ciągu sekundy przebiegł jakieś 20 metrów, przewracając jednego trybuta. Po około 20 następnych był już w lesie i wspinał się na drzewo, o którym mówił mu mentor. Widałział, jak jakiś czarny chłopak zniszczył twarz chłopakowi z szóstki. Po około kwadransie czekania, jego kumpelka się zjawiła:
-Mamy plecak i dwie paczuszki-uśmiechnęła się
-Świetnie, a woda?-zapytał Eric
-Mała, półlitrowa butelka.
-Okej, poradzimy sobie.-Rozrumienił się i pocałował Pamelę w policzek.
Zostali na drzewie na noc i szepcząc do siebie przetrwali pierwszy dzień.
poniedziałek, 7 lipca 2014
czwartek, 22 maja 2014
Jason Colber-5 dystrykt część 1-sza.
Imię: Jason
Nazwisko: Colber
Data urodzenia: 16.7.1999
Ocena: 10/12
Jason był 17 latkiem. Jego skóra miała ciemny odcień. Miał około 1,75 i ważył 85 kilogramów. Miał kwadratową szczękę i wystający podbródek. Miał brązowe oczy i długie dredy. Mieszkał w 5-tym dystrykcie. Chciał być lekarzem. Nie lubił trybutki ze swojego dystryktu. Posiadał dość zły charakter: denerwowali go niektórzy ludzie. Był bardzo zarozumiały, lubił dobrze o sobie mówić.
Czarnoskóry siedemnastolatek stanął na kolumnie i myślał: "Biegnę po plecak i nóż. Tak jak mówił DeeRick". Odliczanie się zaczęło:
-60...59....58...
Jason się bał, ale był pewny siebie:
-10...9..8...7...6...5...4...3...2...1...0!
Jak oparzony pobiegł w stronę rogu obfitości, który znajdował się wśród kamiennych bloków. Był szybki. Dobiegł do środka i wziął nóż. Zabił jakąś blondynkę i wyruszył po plecak. Rzucił nożyk w stronę trybuta z siódemki: umarł. Zabrał plecak i ruszył w stronę dżungli. Widział, jak pewien chińczyk ruszył w jego stronę, lecz to JC wygrał to starcie. Głowa Lee Ki Koona wyglądała jak przecięta truskawka. Wszedł do groty i ukrył się sprytnie, robiąc zakrycie z mchu. Jakieś tzry-cztery godziny później wyświetliła się lista zmarłych: z trzydziestu dwóch osób zostało dwadzieścia pięć. Potem...usnął.
Nazwisko: Colber
Data urodzenia: 16.7.1999
Ocena: 10/12
Jason był 17 latkiem. Jego skóra miała ciemny odcień. Miał około 1,75 i ważył 85 kilogramów. Miał kwadratową szczękę i wystający podbródek. Miał brązowe oczy i długie dredy. Mieszkał w 5-tym dystrykcie. Chciał być lekarzem. Nie lubił trybutki ze swojego dystryktu. Posiadał dość zły charakter: denerwowali go niektórzy ludzie. Był bardzo zarozumiały, lubił dobrze o sobie mówić.
Czarnoskóry siedemnastolatek stanął na kolumnie i myślał: "Biegnę po plecak i nóż. Tak jak mówił DeeRick". Odliczanie się zaczęło:
-60...59....58...
Jason się bał, ale był pewny siebie:
-10...9..8...7...6...5...4...3...2...1...0!
Jak oparzony pobiegł w stronę rogu obfitości, który znajdował się wśród kamiennych bloków. Był szybki. Dobiegł do środka i wziął nóż. Zabił jakąś blondynkę i wyruszył po plecak. Rzucił nożyk w stronę trybuta z siódemki: umarł. Zabrał plecak i ruszył w stronę dżungli. Widział, jak pewien chińczyk ruszył w jego stronę, lecz to JC wygrał to starcie. Głowa Lee Ki Koona wyglądała jak przecięta truskawka. Wszedł do groty i ukrył się sprytnie, robiąc zakrycie z mchu. Jakieś tzry-cztery godziny później wyświetliła się lista zmarłych: z trzydziestu dwóch osób zostało dwadzieścia pięć. Potem...usnął.
Subskrybuj:
Posty (Atom)